znów jestem w pociągu
tylko że teraz nie wiem już dokąd
i znów mam krew na rękach
tylko że tym razem nie wiem czyja to krew
spojrzenie wydaje się krzykliwe
wdziera się w mózg i zostaje na dłużej
galopuje po ciele białym i przetrąca obraz rzeczywistości
rzeczywistości zupełnie nowej i nieznanej do tej pory
i nie wiem już czy mówić czy nie mówić
wiem tylko że każde słowo może być użyte przeciwko mnie
i że myśli mogą wyginać szyny sprowadzając mnie na manowce
nonsens.
nie wiem kiedy minie ten etap
nonsens.
na czym polega praca terapeuty dla par?
już mówię
oni tylko powtarzają drugiej stronie słowa pierwszej
bo druga bezpośrednio nigdy by nie posłuchała
Kategoria: Poezja
Sfery
widzę sfery dwie
uwięzione przez pagórki
mchem zapomniane
dwa wzniesienia
daj mi żyć daj mi żyć
widzę sfery dwie
z morską wodą w tle
przygaszone azotem
całują ogniem
i morzem i
chwieją się w posadach
widzę sfery dwie
a w nich po ogniku
który gaśnie gdy spojrzę
i rozpala
gdy w niebyt wpadam
Awiator
mam przyjaciela lotnika
za każdym razem gdy go widzę opowiada mi historie z lotniska
jest lotny jak moje myśli
tylko że cały jest lotny
nosi okulary aviatorki
wprawdzie podróby ale uwydatniają błysk w oku
błysk za którym ja tęsknię od zawsze
błysk porażający życie wokół
przybierający bolesność poparzeń
żyje w przestworzach a ja
słucham o tym i przewracam się w głowie
myśli mi latają koło nosa gdy on
pozdrawia bieliki będąc na ich poziomie
z pasją i wzrokiem wśród chmur
tańczyć pić i pisać wiersze?
nonsens
myślę sobie i postanawiam poprawę
która nigdy nie nadejdzie bo
nie mam okularów aviatorków
nonsens.
Pociąg v2
jest pociąg i spokój
siedzę obok kąsającej się pary
uliczny romeo i różowa księżniczka
krzyczą do siebie przez pół pojazdu
jedź do Krakowa i
jadę do Krakowa
wiem, nonsens, ale napadają mnie dwie myśli
pierwsza: że chętnie bym poszedł i dał im po lalce barbie
żeby wiedzieli gdzie stoją
druga? czemu skoro to oni się kłócą
to mi przypada czuć przez to ból w piersi
słyszę że trasa zmieniona
mimowolnie kojarzy mi ekspres polarny
na szynach do marzeń skraplają mi się myśli do postaci dymków komiksowych
kim chcę być?
chcę być tylko żwirem na podjeździe do luksusowej willi
który wczepia się w podeszwę i
w tych super modnych, cienkich butach
uwiera i nie pozwala zasnąć przed północą
gdy ich posiadacz wraca z pracy
chcę być zegarem, tykającą bombą
odmierzającą czas od teraz
do jakiejś zmiany w życiu
nonsens.
koła rytmicznie uderzają o szyny
trainspotting stał się ostatnio dość modny
jedziemy ja i różowa para
w stronę marzeń nie do przeskoczenia
chcę wykoleić się z myśli, wysiąść i dotrzeć do ciebie
wczepić się we włosy i zasuszyć ale
słyszę że jestem jeszcze młody?
nonsens.
anin
kim jesteś?
nie wiem czy śpię
i mam potwora co w kiblu
na imprezie zawsze pyta
łypiąc z lustra
kim jesteś?
jestem ćmą
o
lampka
spinka do włosów
na szczycie schodów jest
milion życzeń
marzeń krętych
przy półce światło krzyczy
tylko nie bierz tego do siebie
ale jest też ta
spinka do włosów
na każdym stopniu
za mną
jebana spinka do włosów
Impresja po zajrzeniu do skrzynki pocztowej
pieprzę listonoszy
awizo ci w gardło
pieprzę was wszystkich
zostanę złym poetą
pieprzę wasz wyścig
ogonami przodem
pieprzę samobójców
ich czerwony basen
pieprzę wszystkich zdrajców
kość ci w twarz idiotko
pieprzę wasze trendy
’masz fajny tyłek dziwko’
pieprzę już to wszystko
zostanę złym poetą
zostanę złym poetą
będę chlastał piórem
zostanę złym poetą
przewiercę cię wzrokiem
zostanę złym poetą
napiszę ci nekrolog
zostanę złym poetą?
i tak przejdziesz
niewzruszony…
Malec
Malec zwleka się z łóżka jest
piąta dwadzieścia a sny przeskakują mu między oczami. Schodzi do kuchni i zapala fajka ma
zapalniczkę z którą się nie rozstaje bo przypomina mu wszystko to czego nigdy nie miał.
Ubiera się i wsiada do autobusu, wcześniej doładowując się napojami gazowanymi. Po drodze na Rotundę mija złote gwiazdy na chodniku
z cytatami uznanych artystów.
Ktoś powiedział
zróbmy to jak w Hollywood
I usłyszał – wyśmienity pomysł ale malec kazałby mu wracać do zaścianku.
W szkole mija celebrytów którzy
od ósmej do ósmej imprezują a potem
od ósmej do ósmej gadają innym o tym.
Jak te wszystkie latarnie na mieście
których jedynym celem jest oświetlenie drogi idioty żeby mógł kogoś okraść.
Nonsens.
Na placu po szkole widzi ludzi stojących w szeregach
rozmawiających o jutrzejszym wypadzie do klubu
wypadzie po to żeby zgasnąć choć na chwilę.
Malec przysłuchuje się samemu nie mając nic do roboty.
Wraca do domu i myśli ze nie ma co robić w ten weekend bo
wszyscy i tak chcą się tylko wyłączyć
więc wchodzi na dach i
wznosi się ponad tym wszystkim.
Niektóre latarnie nie gasną tylko
wybuchają w ciemnościach.
ojcze
pijana butelko
z brudnym szkiełkiem
o miałkiej duszy która
im bardziej pełna
tym bardziej jest
pusta
zrobię wszystko
nagły razie
wierny impulsom
wymierzony w
swoją przyszłość
i szansę
zrobię wszystko
miękki fotelu
mój prywatny zdrajco
który zawsze stał twardo
niewzruszony świadek
zrobię wszystko
żebym nie miał twoich pięści
tylko żebym nie miał twoich pięści
kawałek po kawałku
każdą nutę ciężką
każdą skazę
na pięciolinii
każdą myśl niewierną
każdy strumień
nieokiełznany
jak płatki będę
wyrywał maligny
jedna po jednej
boli czy
nie boli
kawałek po kawałku
mała usunę cię z playlisty