hulanki swawole

kiedy diler wrzucał mi w kieszeń samarkę
miał zbyt smutne oczy
by wspomnieć mi o tym

że gdy moja źrenica się zwiększa
mój świat się zmniejsza z
odwrotną proporcją

lub

że w ciszy
zamiast znajomej pustki
usłyszę kiedyś korozję duszy

lub

że pewnego dnia
zamiast błogiej ciemności
zobaczę w nocy gdy zamknę oczy
SZALEJĄCE MORZE SZUMIĄCYCH GWIAZD
szum wizualny
w którym łatwo się przejrzeć
i ujrzeć każdą najmniejszą śmierć
każdą rychłą

połacie ziarniste jak nigdy dotąd
jak aparat którego czujnik powoli
wypala się i zapowiada swój koniec
bo rejestrować już światła nie może

granice rozmyte jak nigdy dotąd
jak obiektyw którego skupienie gdzieś poszło
w nieznane i nagle na pierwszym planie
pojawiły się GĘSTE SZUMY SWAWOLE
i magnesy okropne neodymowe
które tak chcą mnie capnąć
a ja metalowe

Wiersz Kosiny

hau hau

czuowieki czasem są
a czasem ich nie ma
ale to nic
pomyślę znów sobie

że kocham ich mocniej
niż promień na mchu
mocniej niż najdalej rzucony patyczek
który dziarsko wnet łapię
a ogonem macham
tak że zamieniam się w helikopter

nagły dźwięk domofonu
podnoszę głowę-