może gdybym bardziej się starał
może gdybym przykuł większą uwagę
te
kosmate
myśli
nie wytrzymam zaraz
wrzeszczą mi w duszy
nieokiełznane
mają oczy jak studnie
języki z asfaltu
zęby jak szkło powbijane we znaki
się dają od roku czy dwóch
ale proszę już
zamiast w umysł
w końcu wgryźćcie się w
flaki
Kategoria: Poezja
skrzydła
wyrzucono mnie z niego
a i tak nie zdążyłem
na arkę noego i wzle
ciałem nad świata ciemność
i znoje jego mnie nie dosięgały
radosne ćwirkanie
cip cip trele trele
tylko skrzydełka bolały
bo zostałem zbyt szybko
wrzucony w samodzielność
zbyt duże opory powietrza
nie mogę
spadłem w tę ciemność
pieprzoną ciemność
dźwięki
istot ziemskich
złowrogie
co mówią
przecież masz dwie dłonie to pracuj
I JAK NIE ZAPYTAĆ
A CO ZE SKRZYDŁAMI
prawie jajka dwa zniosłem
próbując żałośnie
wzlecieć by porozumieć się
z innymi ptakami
a i to
na nic
czyjat
czy to ja
czyto ja
czyje to ja
czy ja to
ja czy
czy ty
zwalniam ci wakat
no i się stało
zwalniam ci wakat
kurwa
ten wakat
to moja krwawica
kurwa
jaźń moja
moje bolesne stawy
moje spojrzenia w okno
moje odmęty rozpaczy
no i ci zwalniam
niech ci będzie wygodnie
niech cię kurwa niebo pochłonie
niech cię anieli
obyś zakwitła gdzieś
w rowie
dotknięcie
znajomy mi kiedyś powiedział
nie ma żadnej granicy
uderzenie to tylko szybkie dotknięcie
wybuch szybka reakcja chemiczna
tak naprawdę nie widzisz zdarzeń
istnieją tylko stany przejściowe
NIE WIEM JUŻ GDZIE SZUKAĆ ZNACZEŃ
WSZYSTKO JEST
TYMCZASOWE
wiersz samoświadomy (w przeciwieństwie do jego autora)
ojej
przeminę
Pośpiew
W wielu miejscach już zwieszałem głowę. Jestem zmęczony.
Łamałem zęby na niepozornych listkach i patrzyłem, jak wieżowce moim podmuchom składają pokłony.
Nie wiem sam, po co.
Widziałem ich wszystkich.
Kłamstwo, zdradę, biedę.
Także wyzyski.
Ah, jak dymiły mi zwoje mózgowe, gdy pod palce brałem kolejne zadanie!
A buntownik to przecież wadliwy egzemplarz.
To i się zbytnio nie buntowałem.
Widziałem, jak zapadają się ludzie pod ziemię.
Niektórych zresztą sam pod nią spychałem.
Nie mogę być nawet szczery dla siebie. Moje wypociny są dosyć znane.
Wstyd przyznać, ale tęsknię za nimi wszystkimi.
Myślę 'co by było’ – i to mnie zabija.
Ta myśl zaciska mi linę na szyi.
Toć wystarczyłaby tylko chwila.
I może w końcu, za którymś razem, po raz ostatni zwieszę tę głowę.
Może postawię najdłuższy przecinek.
A może silniejszą kropkę.
kolokwium z jaźnią własną
to ciebie winię za wszystko złe
kiedy mówiłeś
wszystko do
źle
wszystko do
źle
za to że w potrzasku inaczej się myśli
płaczące krużganki
płaczące ulice
za to że pomyślałem że będę na szczycie
razdwatrzypięć
tak na mnie liczyłeś
teraz zostałem z Niczem
za to ze hierarchię mi przewróciłeś na nice
dziesiątkom kobiet przelałem myśli
przy najważniejszej milcząc jak zepsute radio
wypatrywałem w chmurach niebieskich migdałów
gdy gdzieś za plecami z nieba spadał awiator
powtarzaj za mną
nie będę oczekiwał od życia
niewarto
myśli
nfefeidwjidtakNIEchybaNIEwkońcuNIE nie
djdowdjmuszęNIEumiemNIEmógłbymNIE mogę
pohodjbstaćNIEbiecNIEpićNIE być
wdudjjhotwartyNIEdobryNIEuczciwyNIE szczery
djamfpzaNIEobokNIEproszęNIE przed
abcmdfsrazemNIEtandemNIEwszyscyNIE samym
bmslanimNIEniąNIEtobąNIEtobąNIEtobąNIEtobąNIE sobą
nie wyjdziemy dziś z łóżka
uda oklejają się na mojej krtani
ah
uda
widzę światełko
w oddali
bulgotanie w brzuchach
bańki enzymów
(rozkładające polipeptydy)
akurat teraz
wybuchają w rytm tanga
mechaniczny wydech
wyciśnięty przez dłonie
oplatające szyję
skrzypienie stawów
gdy się je wygina w nienaturalnych pozycjach
tak naprawdę wszyscy chcemy być
huntingtonami
brunatniejące siniaki
ja ci pokażę
późniejkrwiaki
corazwięcejkrwiakówkrwiaki
pękniętewargi
ściśniętepięści
wszystkoszeleści
wszystkosięwali
rozc
ięteto
rsywylewająsi
ęflakiwybiteoczy
krw
aweł
zyspe
rmąoc
iekający
podołek
sam
ategoch
ciała
ała
ała
ała
aaa
ś