Malec

Malec zwleka się z łóżka jest
piąta dwadzieścia a sny przeskakują mu między oczami. Schodzi do kuchni i zapala fajka ma
zapalniczkę z którą się nie rozstaje bo przypomina mu wszystko to czego nigdy nie miał.
Ubiera się i wsiada do autobusu, wcześniej doładowując się napojami gazowanymi. Po drodze na Rotundę mija złote gwiazdy na chodniku
z cytatami uznanych artystów.
Ktoś powiedział
zróbmy to jak w Hollywood
I usłyszał – wyśmienity pomysł ale malec kazałby mu wracać do zaścianku.
W szkole mija celebrytów którzy
od ósmej do ósmej imprezują a potem
od ósmej do ósmej gadają innym o tym.
Jak te wszystkie latarnie na mieście
których jedynym celem jest oświetlenie drogi idioty żeby mógł kogoś okraść.
Nonsens.
Na placu po szkole widzi ludzi stojących w szeregach
rozmawiających o jutrzejszym wypadzie do klubu
wypadzie po to żeby zgasnąć choć na chwilę.
Malec przysłuchuje się samemu nie mając nic do roboty.
Wraca do domu i myśli ze nie ma co robić w ten weekend bo
wszyscy i tak chcą się tylko wyłączyć
więc wchodzi na dach i
wznosi się ponad tym wszystkim.

Niektóre latarnie nie gasną tylko
wybuchają w ciemnościach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.