superpozycja

oświetlona blaskiem porannego słońca
książka zrzucona niedbale ze stołu
opowiada zupełnie inną historię
jak gdyby się zbierała do lotu

powietrze upstrzone gwiazdeczkami kurzu
dające się ponieść wirującym dymom
leniwie opada jak gdyby pomóc chciało
skrywanym w dwutlenkach chwilom

firanka wezbrana powiewem jutra
faluje malując na ścianach cienie
by po chwili się uspokoić jak gdyby
po sztormie przyszło ukojenie

za oknem świat nabiera kolorów
lecz słychać tutaj jeszcze tylko ptaki
a pokój tkwi w tym wiecznym bezruchu
jak gdyby zostawił poszlaki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.