może gdybym bardziej się starał
może gdybym przykuł większą uwagę
te
kosmate
myśli
nie wytrzymam zaraz
wrzeszczą mi w duszy
nieokiełznane
mają oczy jak studnie
języki z asfaltu
zęby jak szkło powbijane we znaki
się dają od roku czy dwóch
ale proszę już
zamiast w umysł
w końcu wgryźćcie się w
flaki
Miesiąc: luty 2016
(bez tytułu)
dzień de dzień
czekam tylko
jak skulony na
ringu
bokser
porażka
aż ktoś mnie pierdolnie
zęby polecą
zatrzeszczy żuchwa i czaszka
i padam na klęczki
szukając wytchnienia
na ringu ląduje ścieżka śliny
ta śmierdząca ścieżka
to linia życia
moja i całej mojej rodziny
ma cierpki posmak od całej ptialiny
która słodkości rozrywa na strzępy
i zamiast zostać przetrawioną w spokoju
oderwana została od reszty wydzieliny
skrzydła
nie wyleciałem sam z gniazda
wyrzucono mnie z niego
a i tak nie zdążyłem
na arkę noego i wzle
ciałem nad świata ciemność
i znoje jego mnie nie dosięgały
radosne ćwirkanie
cip cip trele trele
tylko skrzydełka bolały
bo zostałem zbyt szybko
wrzucony w samodzielność
zbyt duże opory powietrza
nie mogę
spadłem w tę ciemność
pieprzoną ciemność
dźwięki
istot ziemskich
złowrogie
co mówią
przecież masz dwie dłonie to pracuj
I JAK NIE ZAPYTAĆ
A CO ZE SKRZYDŁAMI
prawie jajka dwa zniosłem
próbując żałośnie
wzlecieć by porozumieć się
z innymi ptakami
a i to
na nic
wyrzucono mnie z niego
a i tak nie zdążyłem
na arkę noego i wzle
ciałem nad świata ciemność
i znoje jego mnie nie dosięgały
radosne ćwirkanie
cip cip trele trele
tylko skrzydełka bolały
bo zostałem zbyt szybko
wrzucony w samodzielność
zbyt duże opory powietrza
nie mogę
spadłem w tę ciemność
pieprzoną ciemność
dźwięki
istot ziemskich
złowrogie
co mówią
przecież masz dwie dłonie to pracuj
I JAK NIE ZAPYTAĆ
A CO ZE SKRZYDŁAMI
prawie jajka dwa zniosłem
próbując żałośnie
wzlecieć by porozumieć się
z innymi ptakami
a i to
na nic