stara polska

romantyzm się kończy gdy nie ma co włożyć w naparstek

jak to widmo po zmroku
nocnych linii
weteran
wojny o każdy ostatni
okruszek chleba

z tirówką za pelerynę
przenikliwym spojrzeniem
za wierszem

a gdy wyjdzie zostaje tylko
ciche stuknięcie butelek
suchy szelest wiatrówki
blady obłoczek pary

i lepki wstyd namacalny jak
ciernie