XXI

zazimnił się ulic takzłomny wychodek
pępowinieję na skraju z nim w niechęć
do sprutych wygrobli, do świętych pandorek
i całą przemieniam dysznie w morfibreję

wyssały się w piększości ekstrawaginy
podbłyskiem nadwyraz wciąż kradnąc soczyście
nie będzie poezji tej czczej chlapaniny
wszechseks u podstaw – to hymn wyszlicy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.