coś o sobie

coś o sobie?

sam jestem sobie panem
chadzam własnymi ścieżkami
będę chciał z diabłem koneksje
to zawrę!

sam jestem swoim ciężarem moralnym
nie będziesz mi mówić gdzie postawić stopę
zmysł to faworyt nie świstek z komunałem
mogę nawet upaść – będę chciał to upadnę!

na nic te rady
mam swój własny ich zestaw
i czytam go zawsze przed snem do poduszki
świat marzeń piękniejszy – będę chciał to go zajmę!

skończ z fałszem ułudą nie graj ze mną w te gierki
mierzisz mnie ty zresztą jak twój charakter
sam dobrze wybiorę po co mi twoja pomoc
będę chciał zgarnąć fortunę – to zgarnę!

***

ale

***

powiedz mi jak żyć bo sam sobie nie poradzę
posłucham się od razu bo przecież wiesz lepiej
miłość to wielkie uczucie, naprawdę
powiedz tylko słowo – znów zdam się na ciebie!

przeszłość

najwyraźniej wcale nie mam przeszłości
skoro co chwilę na spacerze próbuję znowu ją znaleźć
no proszę cię mała
uśmiechnij się cała
choć jedną chwileczkę
pójdziemy nad rzeczkę
wytopimy smutki
napijemy wódki
chociaż na troszeczkę
no proszę cię mała
jak śnieg cała biała
topór odkopiemy
bóle wywleczemy
odwiesimy kłótnie
popatrzymy smutnie
w dal

Co tam słychać, panie drogi?

Aj tam, panie, daj pan spokój,
Mam pan nową pannę,
Z deczka sztywna, stawia opór,
Ale salon zdobi ładnie.
A jak praca? Panie, proszę!
Ja mam na to dobry patent…
Że w złotówkach podać?! Boże!
Ze dwa tysie to się zgarnie!
No już, gdzie się pan wybiera?
Proszę olać no te busy,
Na monolog mi się zbiera,
Niechże pan pożyczy uszy.

***

Ja się teraz zmagam z rakiem…
Byłem u lekarza wczora,
Został mi półroczek z hakiem,
Co pan powie? Niezła dola?

A, córka? Córki ja już nie mam,
Kopnęła w kalendarz tak z roczek temu…
Przykra sprawa, na  łzy mi się zbiera,
Nie ma już kto dać na litr ojcu swemu.

Ale przynajmniej ta pinda już nie może mnie wkurwić!
No tak, ten jej pisk mnie doprowadzał do szału.
Szczególnie, gdy tuż po wyjściu z zakładu,
Warczała, że chciałem to wyjście uczcić.
Proszę pana…
Proszę pana?