na szczycie schodów jest
milion życzeń
marzeń krętych
przy półce światło krzyczy
tylko nie bierz tego do siebie
ale jest też ta
spinka do włosów
na każdym stopniu
za mną
jebana spinka do włosów
Miesiąc: czerwiec 2013
Impresja po zajrzeniu do skrzynki pocztowej
pieprzę listonoszy
awizo ci w gardło
pieprzę was wszystkich
zostanę złym poetą
pieprzę wasz wyścig
ogonami przodem
pieprzę samobójców
ich czerwony basen
pieprzę wszystkich zdrajców
kość ci w twarz idiotko
pieprzę wasze trendy
’masz fajny tyłek dziwko’
pieprzę już to wszystko
zostanę złym poetą
zostanę złym poetą
będę chlastał piórem
zostanę złym poetą
przewiercę cię wzrokiem
zostanę złym poetą
napiszę ci nekrolog
zostanę złym poetą?
i tak przejdziesz
niewzruszony…
Malec
Malec zwleka się z łóżka jest
piąta dwadzieścia a sny przeskakują mu między oczami. Schodzi do kuchni i zapala fajka ma
zapalniczkę z którą się nie rozstaje bo przypomina mu wszystko to czego nigdy nie miał.
Ubiera się i wsiada do autobusu, wcześniej doładowując się napojami gazowanymi. Po drodze na Rotundę mija złote gwiazdy na chodniku
z cytatami uznanych artystów.
Ktoś powiedział
zróbmy to jak w Hollywood
I usłyszał – wyśmienity pomysł ale malec kazałby mu wracać do zaścianku.
W szkole mija celebrytów którzy
od ósmej do ósmej imprezują a potem
od ósmej do ósmej gadają innym o tym.
Jak te wszystkie latarnie na mieście
których jedynym celem jest oświetlenie drogi idioty żeby mógł kogoś okraść.
Nonsens.
Na placu po szkole widzi ludzi stojących w szeregach
rozmawiających o jutrzejszym wypadzie do klubu
wypadzie po to żeby zgasnąć choć na chwilę.
Malec przysłuchuje się samemu nie mając nic do roboty.
Wraca do domu i myśli ze nie ma co robić w ten weekend bo
wszyscy i tak chcą się tylko wyłączyć
więc wchodzi na dach i
wznosi się ponad tym wszystkim.
Niektóre latarnie nie gasną tylko
wybuchają w ciemnościach.