Impresja po zajrzeniu do skrzynki pocztowej

pieprzę listonoszy
awizo ci w gardło

pieprzę was wszystkich
zostanę złym poetą

pieprzę wasz wyścig
ogonami przodem

pieprzę samobójców
ich czerwony basen

pieprzę wszystkich zdrajców
kość ci w twarz idiotko

pieprzę wasze trendy
’masz fajny tyłek dziwko’

pieprzę już to wszystko
zostanę złym poetą

zostanę złym poetą
będę chlastał piórem

zostanę złym poetą
przewiercę cię wzrokiem

zostanę złym poetą
napiszę ci nekrolog

zostanę złym poetą?
i tak przejdziesz
niewzruszony…

Malec

Malec zwleka się z łóżka jest
piąta dwadzieścia a sny przeskakują mu między oczami. Schodzi do kuchni i zapala fajka ma
zapalniczkę z którą się nie rozstaje bo przypomina mu wszystko to czego nigdy nie miał.
Ubiera się i wsiada do autobusu, wcześniej doładowując się napojami gazowanymi. Po drodze na Rotundę mija złote gwiazdy na chodniku
z cytatami uznanych artystów.
Ktoś powiedział
zróbmy to jak w Hollywood
I usłyszał – wyśmienity pomysł ale malec kazałby mu wracać do zaścianku.
W szkole mija celebrytów którzy
od ósmej do ósmej imprezują a potem
od ósmej do ósmej gadają innym o tym.
Jak te wszystkie latarnie na mieście
których jedynym celem jest oświetlenie drogi idioty żeby mógł kogoś okraść.
Nonsens.
Na placu po szkole widzi ludzi stojących w szeregach
rozmawiających o jutrzejszym wypadzie do klubu
wypadzie po to żeby zgasnąć choć na chwilę.
Malec przysłuchuje się samemu nie mając nic do roboty.
Wraca do domu i myśli ze nie ma co robić w ten weekend bo
wszyscy i tak chcą się tylko wyłączyć
więc wchodzi na dach i
wznosi się ponad tym wszystkim.

Niektóre latarnie nie gasną tylko
wybuchają w ciemnościach.