pocisk.
chcesz wyjść, ale blokuje cię moc, wtapia w siedzenie i poraża nerwy,
pocisk.
chcesz wyjść, ale blokujesz się w myślach, szybko tracąc animusz,
pocisk.
co się dzieje? czy podłoga się zlewa w całość, czy to tylko ten
pocisk.
sieje spustoszenie w umyśle. Nic już nie będzie tak samo.
Jak to jest, że siłę spojrzenia dostrzegasz, dopiero kiedy koła rytmicznie uderzają o szyny, kiedy świat się zlewa, kiedy czujesz prędkość, kiedy już nie ma ratunku? Jak to jest, że wystarczy parę centrymetrów w lewo, a humor się zmienia i życie się zmienia i nie wiesz już, czy jest jasno czy ciemno?
Jak to jest? Przez korytarz płynę, po drodze zadając bez sensu pytania, on patrzy się, wierci mnie wzrokiem, przyciąga, fascynuje (raczej bez wzajemności). Różne rzeczy już wisiały nade mną, ale rogówki, która zmieniłaby świat jak żyw nie poznałem, a teraz tam patrzę i szarzeją kolory, czy ze mną coś nie tak? Patrzę, widzę jak załamuje się światło i wrzeszczy za oknem gdzieś wartko i zamykam oczy i niech się to skończy bo zaraz wypadnę – nie wiem co się dzieje. Rozglądam się po towarzyszach broni, ale żaden nawet nie zwróci uwagi na ogrom cierpienia z jakim się mierzę i muszę sam ruszać do walki.
Ruszam się, a on ciągle w bezruchu wpatruje się we mnie, czuję – mój wszechświat się skłania do buntu. Przewraca się, co się dzieje do cholery? Widziałem wiele już biedy, lecz ta nie może się równać z innymi, jestem tylko ja, on i słyszymy – ostatni przystanek, lecz głos znika gdzieś w dali, zakrzywia się, jak moje zwoje mózgowe, gdy widzę go gdzieśtam. Jestem coraz bliżej wejścia. Zmusza mnie do odejścia.
Otwock!