No cześć. Mam na imię Filip i – tak mi się wydaje – byłem typowym nastolatkiem. To znaczy, miałem parę skrzywień wyróżniających mnie spośród tłumu 'nierozumiejących’ i fazy na bycie artystą (czego przejawem był ten blog). Ale po co zanudzać historią o mnie? Przecież zdążyłeś już mnie poznać. Poza tym, drogi czytelniku, wchodzisz tu od lat z miłości do dobrze wyważonej, gustownej prozy, głębokich niczym dziecięcy brodzik przemyśleń i felietonów oraz ostrych, nietuzinkowych słów rzucanych w kierunku ostrych, nietuzinkowych problemów. I właśnie to było ogniwem napędowym bloga.
Było też trochę muzyki, a co! W końcu byłem na100latkiem, jak to ładnie ujął onet.
Parę zdań trafiło się też mojemu otoczeniu. Szkole, kolegom, przyjaciołom (tym prawdziwym), ale nie zabrakło również wylewnych pochlipywań na temat rozbitej rodziny. Krótko mówiąc, było trochę o mnie.